W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do Państwa indywidualnych potrzeb i preferencji. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przeglądarki lub urządzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.
Zamknij
PL EN

Mały stwórca

  – Tato, nudzę się...

  – Synku, zajmij się czymś. Idź stwórz sobie świat – odpowiedział z roztargnieniem Bóg, wycierając ręce o kombinezon i nie odrywając oczu od precyzyjnego mechanizmu, nad którym właśnie pracował.

  – Mogę to?

  – Ależ skąd! To mi zostaw! Kupiłem ci przecież „Małego Stwórcę”.

  Nadąsany chłopczyk odszedł, kopiąc kamyk. Gdy wrócił, podrzucał niebieską piłkę.

  – Tato! Tato! Patrz, co zrobiłem!

  Bóg, wyrwany z głębokiej kontemplacji swojego dzieła, skupił wzrok na piłce i zamrugał.

  Chłopiec (dumny):

  – Ładne, co?

  Bóg (łapiąc się za głowę):

  – Czy ty... Czy ty tam włożyłeś stworzonka z próbówek tatusia?

  Chłopiec (ze wzrokiem wbitym w rozwiązane sznurowadło):

  – One były nieszczęśliwe w tych naczynkach! Same się rozbiegły...

  Bóg potarł dłońmi po twarzy. Zaskrzypiał siedmiodniowy zarost.

  – Mogłeś mi zostawić choć dwa. A tak...

  Obejrzał się na nowiuteńki wszechświat, który migotał i tykał, gotowy do spuszczenia z taśmy produkcyjnej.

  – I co ja mam z tym teraz zrobić? – zapytał (retorycznie).

  Chłopiec (po namyśle):

  – Zawieź go tam, gdzie poprzednie. Będę patrzył, czy nikt nie patrzy.

  Bóg (zniżając głos):

  – Co robi Duch?

  – Jest nad wodą.

  Bóg (ładuje wszechświat na przyczepę samochodu. Chłopiec pomaga nakryć go plandeką):

  – Jeszcze jeden świat równoległy... Może powinienem je jakoś skatalogować? Który to już? Będę musiał je gdzieś wywieźć, ale gdzie? I czym? Widziałeś tę stertę? Niedługo nie pomieszczą się w piwnicy! I zaczną się ze sobą komunikować, jak będą tak leżały jeden na drugim. No i nie ma gdzie trzymać ziemniaków. I trudno się dostać do słoików.

  Trzasnęły drzwiczki samochodu. Odjechali.

  Piłka została w trawie. 

  Całe szczęście. Tylko dlatego mogę to teraz opisać, a ty – przeczytać. W piwnicy byłoby za ciemno.



Na papierze:

„Dziewczynka z lizakami” (Grażka Lange, Warszawa, Tako, Warszawa 2015), „Pani od fizyki” (Korespondencja z ojcem 20/2011), „Bajka o entropii” (Korespondencja z ojcem 15/2009), „Samoloty” (Korespondencja z ojcem 12/2008), „Misja”, „Reinkarnacja”, „Mały Stwórca” (Korespondencja z ojcem 11/2008), „Generał” (Pomosty 9, 2004)

Mały stwórca